rozmowa zmyślona z Kardynałem J.Ratzingerem

pierwsza emisja z dnia 24 sierpnia 2026

rozmowa skonstruowana z myśli Kardynała Josepha Ratzingera przedstawionych w książce: Aidan Nicols OP "Myśl Benedykta XVI. Wprowadzenie do myśli teologicznej Josepha Ratzingera”

Jacuś: Grüß Gott!

Kardynał Joseph Ratzinger: ???

Jacuś: starałem się być uprzejmy i chociaż powitać Księdza Kardynała po niemiecku, bo przecież ta cała zmyślona rozmowa będzie po polsku a  zacznę od “Dyktatury relatywizmu” który to temat ten stał się nicią przewodnią homilii wygłoszonej przez Księdza Kardynała do kardynałów Kościoła rzymskiego zgromadzonych na konklawe mającym wybrać następcę papieża Jana Pawła II. 

Kardynał: Ileż «powiewów nauki» przyniosły nam ostatnie dziesięciolecia, ileż nurtów ideowych, ileż modnych kierunków myślowych… Były one często niczym wzburzone fale, które popychały myślenie wielu chrześcijan niczym małą łódkę z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizmu, aż po libertynizm; od kolektywizmu po radykalny indywidualizm; od ateizmu do mglistego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu do synkretyzmu i tak dalej. Każdego dnia powstają nowe sekty i urzeczywistnia się to, co mówi św. Paweł na temat «oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu» (Ef. 4,14). Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnej z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm, to znaczy poddawanie się «każdemu powiewowi nauki», jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoista dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko ja i me zachcianki.

Jacuś: mocne! Zastanawiam się, czy to nie zdecydowało o wyborze Księdza Kardynała … ale przejdźmy dalej …

Kardynał: Relatywizm zajął obecnie miejsce marksizmu jako główne zagrożenie dla wiary Kościoła, to zjawisko przede wszystkim europejskie (a co za tym idzie, także północnoamerykańskie). Jest pochodną „postmetafizycznej filozofii europejskiej”. Relatywizm definiowany bywa nie tylko w sensie negatywnym, jako rezygnacja umysłu ludzkiego wobec niemożliwego do poznania ogromu prawdy, ale też w sensie pozytywnym (i w tym leży jego imperialna ambicja), jako absolutny warunek i podstawa wszelkiej tolerancji i wolności, a w sferze politycznej – jako podstawa demokracji. Mówi się bowiem, że wszystkie te pojęcia i związane z nimi działania znalazłyby się w niebezpieczeństwie, gdyby ludzie mieli uznać istnienie jednej powszechnie obowiązującej prawdy. Społeczeństwo uznając pewne moralne absoluty (chociaż w społeczeństwie godzącym się, na przykład, na istnienie „prawa” do pozbawiania życia nienarodzonych, owo „prawo” rodzi poważne problemy), to żadna szkoda się nie dzieje, gdy w sensie politycznym jego podstawą jest przekonanie, że „zwolennicy różnych dróg wzajemnie uznają swoje działania za część wspólnego dążenia do tego, co najlepsze”. Odmowa uznania przynajmniej częściowego pluralizmu w tym zakresie byłaby rzeczywiście szaleństwem typowym dla państwa o ustroju marksistowskim. Niebezpieczeństwo dla Kościoła rodzi się natomiast z rozszerzania takiego relatywizmu na dziedzinę etyki i religii.

Jacuś: rozumiem to tak: mamy różne płaszczyzny dotyczące spraw kulturowych – Ksiądz Kardynał mówił “inwazji” relatywizmuw społeczeństwie opartym na postawie: ja i moje zachcianki – pominę rozważania, że taka postawa mogła mieć miejsce po “unicestwieniu Boga” gdzie wszystko jest dozwolone i zależne wyłącznie od woli jednostki.  Sprzeciw przeciwko zbytnio szerokiemu rozumieniu i stosowaniu “relatywizmu” do poglądów, osądów i czynów rozumiem jako zabieranie człowiekowi postaw: i) to jest dopuszczalne, ii) to można tolerować i zostawiając go tylko z postawą “akceptowania” wszystkiego i zawsze – tak rozumiem dyktaturę relatywizmu.

Kardynał: Relatywistyczna teoria religii w sposób szczególny przywoływana jest na subkontynencie indyjskim ze względu na podobieństwo między postmetafizyczną umysłowością europejską a tradycyjną negatywną teologią Indii. Zasadniczy relatywizm wszystkich form religijnych wobec Brahmy, absolutu filozofii hinduskiej, od dawna należy do hinduskiego dziedzictwa. Dlatego też w kontekście tym naturalne jest odrzucanie centralnego charakteru postaci Chrystusa, który traktowany jest jako kolejna zbawiająca postać w historii, jako jeszcze jeden przejaw zbawczej mocy samego Logosu. W strukturze spotkania Zachodu i Wschodu i globalnego dialogu między religiami relatywizm wydaje się więc prawdziwą, chociaż z opóźnieniem na nowo odkrytą, filozofią ludzkości jako takiej.

Jacuś: to niezrozumiałe zwłaszcza jak weźmie się pod uwagę, że Jezus jest prorokiem w islamie … ale wróćmy do tematu pytaniem: czym warunkowane jest rozprzestrzenianie się relatywizmu w świecie zachodnim?

Kardynał: Rozpatrzmy dwa wydarzenia: powstanie ruchu “New Age” oraz “pragmatyzm w życiu Kościoła” …

Jacuś: przepraszam, że przerywam, ale wspomniałem już o “unicestwieniu Boga” – New Age wtedy mógł powstać.

Kardynał: New Age jest silnie wewnętrznie zróżnicowany, lecz (pytanie Jacusia: a może dlatego?) wywiera istotny wpływ. Według zwolenników New Age nie należy szukać rozwiązania dylematu relatywizmu w nowym spotkaniu «ja» z «ty» albo z «my», ale w przezwyciężeniu podmiotu i w ekstatycznym powrocie do «procesu kosmicznego». Jeśli nie istnieje żadna dostępna dla wszystkich prawda, można chrześcijaństwo odsunąć na margines i zastąpić je „odradzaniem się przedchrześcijańskich religii i kultur”, przyporządkowanych maksymalizacji sposobów nowej gnozy w doświadczaniu Absolutu, która, podobnie jak gnoza, której stawiał czoła Kościół pierwotny, wciąga w swoją służbę wielką różnorodność środków, w tym dziwnie dobranych elementów współczesnej nauki – biologii, psychologii, fizyki. Gdy Bóg wycofuje się z przestrzeni społeczeństwa zachodniego, powracają bogowie, składając propozycję, że „pozwolą nam przez chwilę rozkoszować się nieskończonością, a zapomnieć o nędzy skończoności” co zresztą stanowi wielką pokusę dla osób przechodzących na buddyzm w kulturze Zachodu. 

Jacuś: nie rozumiem “Gdy Bóg wycofuje się” – to nieudolność tłumaczenia – powinno być “Gdy Bóg wycofywany jest”…

Kardynał: W konsekwencji, wiara i posługa pastoralna nie przychodzą przez Słowo Wcielone i założony przez Słowo Kościół, to nie mają więc żadnej wartości bezwarunkowej. Dlaczego więc nie podchodzić do katolicyzmu w sposób pragmatyczny? Jeśli ma rację relatywizm, to również wiara jest czymś, o czym możemy sami decydować. W tym kontekście nie można właściwie uznać za obowiązujące czegoś, za czym nie opowiada się większość głosów, chociaż z tego samego powodu większość nie może też narzucać swojej opinii mniejszości. W każdym razie wiara, której treść jest określona na podobieństwo pewnego programu, nie zaś przez odniesienie do Kościoła wszystkich wieków, nie jest wiarą katolicką w znanym nam do tej pory sensie.

Jacuś: zgubiłem się – czy tu już Ksiądz Kardynał mówi o “pragmatyzmie” w życiu Kościoła?

Kardynała: częściowo było o spojrzeniu na kwestie duszpasterskie; “pragmatyzm” w życiu Kościoła ma swe konsekwencje w kwestiach duszpasterskich i liturgicznych. 

Jacuś: myślę, że kwestie liturgiczne wykraczają poza ramy tej dyskusji; serdecznie za rozmowę dziękuję – Danke!

Powrót