
Jerzy Giedroyć uważał nacjonalizm i klerykalizm jako największe polityczne zagrożenie oraz potępiał polski antysemityzm. Przyszłość Europy to w jego opinii miałaby być federacja. To może budzić sceptycyzm co do nieomylności politycznych jego ocen, przynajmniej po prawej stronie polskiej sceny politycznej.
Teza Giedroycia – Mieroszewskiego https://mieroszewski.pl/ uważana była od zawsze jako prorocza, bo traktowała poważnie powstanie niepodległych państw pomiędzy Rosją a Polską jako cel polityczny na kilka dekad przed upadkiem i rozpadem ZSRR – dowodzi to trafnej oceny rzeczywistości politycznej. Ale stosunek do narodów dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego w jego myśleniu aż do jego śmierci, pasował do świata, którego już nie było: do świata sprzed Drugiej Wojny. Odnosił się on do sytuacji Polski międzywojennej, w której mniejszości narodowe stanowiły 1/3 populacji i były generalnie wrogo nastawione zarówno do polskiej większości jak i do polskiego państwa, co potwierdziło się w czasie sowieckiej okupacji Kresów (wywózka polskiej elity na wschód) oraz podczas okupacji niemieckiej (ludobójstwo Polaków na Wołyniu).
Nieufność, która od czasu zaborów jest tarczą ochronną przed obcymi, która wróciła ze zdwojoną siłą w czasie II Wojny. Fakt, że Polska po wojnie stała się państwem prawie jednorodnym etnicznie, powodował borykanie się z nowymi zagrożeniami, chyba zniknął z pola widzenia emigracyjnych polityków. Krzysztof Pomian pisał następująco o Jerzym Giedroyciu: „państwo monoetniczne nie mieści się w jego wyobraźni”.
Wielkim przełomem w myśleniu, ale i szokiem dla emigracji w dużej części złożonej z dawnych mieszkańców Kresów, była deklaracja przez środowisko Giedroycia na początku lat pięćdziesiątych XX wieku uznania granic wschodnich i wyrzeczenie się tak kluczowych dla polskiej historii ośrodków kultury i cywilizacji jak Wilno i Lwów. Był to gest przyjaźni z narodami Białorusi, Litwy i Ukrainy będąc ceną polskiego wkładu w sojusz do walki z ZSRR.
Propozycja Juliusza Mieroszewskiego utworzenia w ramach armii europejskiej „międzynarodowej brygady środkowo – wschodnio reprezentującej kraje za żelazną kurtyną” wpisywała się w plany dotyczące europejskiej przyszłości. Od samego początku nie uwzględniał on innej sytuacji, zróżnicowanego tła kulturowego i nierzadko sprzecznych interesów i sympatii poszczególnych narodów . W takim układzie narody Białorusi, Litwy i Ukrainy miały wiele zyskiwać od Polski, ale znacznie mniej jasne było to, co mogła z takiej wspólnoty uzyskać Polska.
Ta polityczna asymetria uderza również w korespondencji Jerzego Giedroycia i Bohdana Osadczuka przez cały czas jej trwania. Z jej lektury wynika, że Giedroyć dla przyszłego sojuszu poświęcał polską pamięć, przymykał oczy na afronty i fałszowanie historii po drugiej stronie, lekceważył ukraińskie zagrożenie po roku 1989. Ale 3.IV.1998 roku Prezydent Ukrainy przyznał Jerzemu Giedroyciowi Order za Zasługi III stopnia, którego przyjęcia odmówił, jak stwierdził z wyniosłą obojętnością w liście do Ambasadora Ukrainy we Francji, że uczynił tak ze względu na błąd w dekrecie o jego nadaniu, w którym napisano, że jest obywatelem Republiki Francuskiej, a to było nieprawdą.
Pełniejsze omówienie tej tematyki można znaleźć w https://ipn.gov.pl/pl/wydawnictwo/ksiazki/13253,Giedroyc-a-Ukraina-Ukrainska-perspektywa-Jerzego-Giedroycia-i-srodowiska-paryski.html
a także w